W tym artykule przeczytasz między innymi o:
- wcześniejszym ataku z użyciem kuszy i kamieni,
- ponownym spotkaniu mężczyzn na ulicy Klaudyny,
- groźbach pozbawienia życia i zdrowia.
Dramatyczny ciąg zdarzeń
Do niebezpiecznych zdarzeń miało dochodzić między dwoma znajomymi. Jak wynika z informacji policji, pierwszy atak miał miejsce wcześniej na terenie osiedla. 38-latek miał wówczas zaatakować znajomego, wykorzystując kuszę, z której wystrzelił w jego kierunku kamienie. Pokrzywdzony doznał obrażeń, w wyniku których stracił dwa zęby.
Na tym jednak konflikt miał się nie zakończyć.
Kilka dni temu, około godziny 21:30, mężczyźni ponownie spotkali się na ulicy Klaudyny. Według ustaleń funkcjonariuszy 38-latek miał wtedy grozić znajomemu pozbawieniem życia i zdrowia. Powodem miało być wcześniejsze zawiadomienie przez pokrzywdzonego organów ścigania.
Następnie sytuacja miała eskalować. Podejrzany zaatakował mężczyznę nożem, dwukrotnie go raniąc. Po zdarzeniu uciekł z miejsca, a pokrzywdzony wezwał policję.
Kryminalni szybko ustalili, gdzie przebywa podejrzany
Na miejsce skierowano policjantów z wydziału kryminalnego. Funkcjonariusze rozpoczęli działania mające doprowadzić do zatrzymania podejrzanego.
Mężczyzna został odnaleziony w swoim mieszkaniu i zatrzymany. Podczas przeszukania lokalu oraz pomieszczeń gospodarczych policjanci zabezpieczyli dwa noże typu maczeta.
38-latek został następnie osadzony w policyjnej celi.
Trzy zarzuty i tymczasowy areszt
Podejrzany usłyszał trzy zarzuty. Dotyczą one m.in. spowodowania obrażeń ciała pokrzywdzonego – zarówno takich, które skutkowały naruszeniem czynności narządu ciała na okres powyżej siedmiu dni, jak i poniżej siedmiu dni. Mężczyzna odpowie również za stosowanie przemocy oraz kierowanie gróźb bezprawnych w związku z prowadzonym postępowaniem.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 38-latka tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Za zarzucane mu czyny może grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Postępowanie w sprawie trwa. O winie podejrzanego ostatecznie zdecyduje sąd.


Napisz komentarz
Komentarze